piątek, 13 marca 2015

Witajcie!

                                                                                       There is english version of this topic

Nie będę się za wiele rozpisywał, bo część zna moją historię z serwisu Wykop.pl, gdzie opisywałem i dalej opisuję dziwne zjawiska jakie z dnia na dzień zaczęły dziać się u mnie w domu. A zaczęło się w pewną niedzielę. Pozwolę sobie zacytować mój pierwszy wpis, od którego wszystko się zaczęło.

             Noc z soboty na niedzielę 07/08.02.2015:„Kurwa mać. Siedzę sobie przed kompem i nagle słyszę trzaski na poddaszu. Idę, patrzę a tam otwarty balkon. Podwójne kurwa drzwi! A trzaskają inne od poddasza. Pozamykałem wszystko, sprawdziłem i nikogo nie ma. Coś jest nie halo.”
Gdy pozamykałem wszystko i byłem pewny, że nic więcej nie może się stać, zjawisko powtórzyło się. Potem stukania i dziwne dźwięki zaczęły narastać do tego stopnia, że postanowiłem zadzwonić do swoich przyjaciół, którzy zaalarmowani przyszli z pomocą. Było to o 5:30. Potem drzwi znowu trzasnęły, a słyszeli to także kumple. Z jednej strony odetchnąłem z ulgą, że ze mną wszystko w porządku, ale z drugiej zacząłem się bać. Raczej wykluczałem duchy czy inne zjawiska nadprzyrodzone. Dom ma 15 lat, zbudowany przez moją rodzinę, nie został postawiony w żadnym podejrzanym miejscu i nikt w nim nie umarł. Szukałem więc bardziej racjonalnego wytłumaczenia. Przestałem jednak we wtorek…
Wtorek 10.02: „Ludzie, ja nie wiem, czy to już na łeb dostaję, czy ki chuj. Wstaję do roboty, wszystko git. Przychodzę z roboty, wszystko git. Chwilę temu postanowiłem wyjść do sklepu po coś na kolację, wracam a tu... WSZYSTKIE światła w domu włączone. Od strychu po piwnicę... Nie, dzisiaj w ogóle nie wchodziłem do kilku pomieszczeń, a gdy wychodziłem do sklepu to bym widział, że gdzieś się światło pali... To jest ten moment, kiedy się faktycznie zaczynam bać. No kurwa. Drzwi można jeszcze jakoś (chujowo, bo chujowo) ale wytłumaczyć, ale to?! Serio się zastanawiam czy nie wypierdalać z chaty. Jasny chuj, pisanie tego posta mi zajęło kilka minut, tak mi się łapy trzęsą. Kurwa.”
Bardzo chaotyczny wpis, który jednak mówi wszystko. Po uspokojeniu się stwierdziłem, że ktoś robi mi cholernie nie śmieszny dowcip.  To było łatwiejsze do zaakceptowania. Postanowiłem za radą ludzi z Wykopu zacząć rejestrować dźwięki. Nie byłem wtedy przygotowany na jakieś poważne nagrywanie, nie miałem nawet zaplecza technicznego, które pozwoliłyby mi podejść do tematu w profesjonalny sposób. Miałem jednak jakieś „rejestratory” w postaci odtwarzacza mp3, tabletu i telefonu,  z aplikacją, która włącza się gdy wykryty zostanie hałas, które rozmieściłem w różnych częściach domu. W międzyczasie wprowadziłem się do jednego ze znajomych, który był u mnie w felerną niedzielę. Do domu wpadałem tylko zgrać materiał i wymienić baterię. Efektem tego był mój kolejny wpis:
 „Ja pierdzielę ludzie... Nie było mnie kilka dni w domu ostatnio, wchodziłem do niego tylko po to, żeby zgrać dane z rejestratorów dźwięku. Materiał był zbierany i odsłuchiwany w wolnym czasie u znajomego, dlatego do niektórych rzeczy dokopałem się kilka dni po tym kiedy zostały nagrane.”

W międzyczasie zasugerowano mi, żebym zaczął instalować kamery, co okazało się dobrym pomysłem. Dopóki jednak kamer nie miałem, postanowiłem dalej nagrywać dźwięki.  Zaowocowało to takim wpisem na Wykopie:

„Wiem jak bardzo czekaliście na ten moment, dlatego zanim zacznę publikację materiałów, kilka słów wyjaśnień.
Dlaczego czekaliście tak długo? Ano dlatego, że nie mam czasu siedzieć i zajmować się tym na bieżąco. Jestem poza domem przez większość doby, a potem mam też zwykłe codzienne obowiązki. Zajmuje się więc materiałem z pierwszego tygodnia nagrań, czyli tam gdzie było samo audio, bo chcę, żebyście mieli ciągłość chronologiczną. Kamery są zainstalowane, ale tu też jest problem, bo trzeba obejrzeć kilkanaście godzin materiałów z kilku kamer, potem je obrobić (dodać napisy z godziną, datą no i powycinać te momenty, w których coś się dzieje. Audio będzie robione w trzech formach: 

a) obrobione (czyli same dźwięki),
 b) surowe, które zgrałem i są surowe i bez mojej ingerencji,
 c) w formie filmiku na YT, gdzie podane zostaną daty i godziny, w których dźwięk miał miejsce. 

Materiały filmowe będą wrzucane od razu na YT z interesującymi momentami bez stanu surowego, gdyż kamery chodzą cały czas i nie pozwolę, żebyście oglądali moje życie prywatne. Mógłbym wrzucić po jednym nagraniu, ale po co? Planuję wrzucić paczkę od razu z kilku dni, szczególnie, że na początku nie słychać niczego, czego nie da się w miarę racjonalnie wytłumaczyć (ot, jakieś skrzypienie itp.) więc nie ma sensu się rozdrabniać. No i najważniejsze, kiedy pierwsze materiały. Chciałem je dać już wczoraj, ale ważą od kilkuset mega do kilku giga i upload tego mnie czasowo przerasta. Jednak najpóźniej chcę się wyrobić do czwartku, dając od razu w wasze ręce kilkadziesiąt godzin materiału audio + powycinane przeze mnie wstawki tam, gdzie coś się działo. Ot, taka kompilacja dla niemających czasu. A jak dobrze pójdzie będzie to już jutro, ale głowy za to nie daje. Audio nagrywałem TYLKO wtedy, kiedy byłem w pracy a w domu nie było absolutnie nikogo. A przynajmniej nie powinno być.”

I tak pojawiły się materiały:


„Dobra, lecimy z tematem.

Info dla tych co mnie wkurzają: Jak się coś nie podoba, są jakieś żale, obiekcje czy ki chuj to sobie dodaj na czarną listę i nara. Bo niektórzy myślą, że ja te nagrania publikuję, bo się nudzę, albo dla ich satysfakcji. Wiadomo, oni nagle by mieli 1000 kamer na drugi dzień, wrzucili transmisję live 24h na żywca, podali nazwisko, adres i inne gówno, bo prywatność to taka drobnostka, jebać ją ku rozrywce nieznanych osób.
Dobra, info dla cywilizacji. Kamer będzie więcej, każde miejsce jest tak kręcone, żeby było widać dany fragment z chaty w całości. W materiale jaki pokażę, jeszcze nie dysponowałem taką ilością sprzętu. Teraz to miejsce jest obserwowane także z wewnątrz strychu i jeżeli drzwi się otworzą, będę miał obraz z kilku ujęć. Na chwilę obecną monitoruję samo poddasze, bo nigdzie więcej nic nie słyszałem i wolę dać sprzęt tak, żeby widzieć wszystko, niż dać kamery po łebkach (tak jak na materiale filmowym). Tak więc:

1 zapis audio w skrócie -





















No i pierwszy zapis z kamery (dokładnie to chujowego aparatu)

o tu


(pewnie będziecie pytać co to za pomieszczenie gdzie wchodzę. To takie moje miejsce rozrywki, gdzie mam kompa, gry, książki itp. Może kiedyś wam pokażę.”

Materiałów dźwiękowych jest zdecydowanie więcej, ale pojawiły się głosy o tym, że nie są one żadnym dowodem i równie dobrze mogą być fabrykowane przeze mnie. Postanowiłem więc więcej nagrań dźwiękowych nie udostępniać.
Miałem za to coś bardziej spektakularnego – nagranie wideo.
Od tego czasu kamer przybywało i coraz bardziej wzrastała moja ekscytacja nieznanym zjawiskiem. I strach. Kilka dni przed nagraniem filmowym wróciłem do domu. Postanowiłem zmierzyć się z nieznanym…

Od pierwszego nagrania minęło kilka dni, w których nie działo się absolutnie nic. Nawet skrzypiące drewno w schodach postanowiło zrobić sobie wolne. Sielanka jednak nie trwała długo:


Materiał wzbudził wiele kontrowersji, gdyż wiele osób widziało rękę popychającą telefon. Wyjaśnienie okazało się jednak prozaiczne. W pewnym sensie. To co było widziane jako ręka to tylko etui od telefonu, a to co spadło to „ciężarek” postawiony, by telefon się nie przewracał. Tajemnicą pozostaje jednak, jaka siła sprawiła, że doszło do takiego zdarzenia. Po tym incydencie znów zapanował spokój. Ludzie podpowiadali mi, bym sprawdził czy nie ma przeciągu.  Postanowiłem to sprawdzić, co ewidentnie się komuś nie spodobało.


Ogólne: 

Kamera 1 


Kamera 2


Tu także pojawiły się kontrowersje. Co to jest to białe, które spada? Otóż to jedna z 3 pinezek, na jakich przymocowana została firanka. 

          Po tej sytuacji nastały 3 dni spokoju, do dziś (10.02.15). Kiedy czujne oko kamery zarejestrowało kolejną rzecz. 
Nagrania są dwa:
Dłuższe przedstawiające co się działo bezpośrednio przed i po „akcji”


Jak i krótsze przedstawiające samo wydarzenie


Wnioski wyciągnijcie sami.